Na słuchaczy środowego koncertu czekała nie lada niespodzianka. Oprócz wykonawców zapowiedzianych w programie festiwalowym, wystąpiła bowiem jeszcze jedna śpiewaczka i to ona okazała się być artystką, która najbardziej poruszyła publiczność. Zanim jednak wystąpiła, zabrzmiały wirtuozowskie utwory organowe w wykonaniu młodej artystki Marii Cebuli.

Z dużą swobodą i wdziękiem poruszała się po niełatwym repertuarze. Razem z nią wystąpiła później w roli solistki sopranistka, dyrygentka chóru Cantates Angelicus – Kinga Brandys-Wójciak. Po koncercie zdradziła, że nie uczyła się śpiewu w żadnej szkole wyższej, a trzeba przyznać, że operuje głosem o bardzo ładnej barwie. Występ chóru „śpiewających aniołów”, jak można przetłumaczyć jego nazwę, był kolejnym interesującym punktem programu. Żeński zespół pokazał dużą klasę, zgranie głosów, nieskazitelną intonację i dużą skalę dynamiki i ekspresji. Do chóru dołączył niespodziewany gość – Anna Stolarczyk, sopranistka, która niedawno wróciła do Polski po dziesięciu latach doskonalenia warsztatu m.in. w Lozannie. W jej wykonaniu zabrzmiały utwory Grzegorza Miśkiewicza(w jednym z nich drugą partię solową wykonała dyrygentka chóru). Publiczność, która po koncercie ruszyła do artystki z gratulacjami, zgodnie określiła jej barwę głosu i typ ekspresji estradowej jako anielskie, co podkreślała dodatkowo uroda śpiewaczki. Okazuje się, że ta znakomita artystka ma również inne talenty, m.in komponuje. Trzeba mieć nadzieję, że jeszcze zawita do Zakopanego. Koncert zwieńczył powrót do kompozycji organowych, tym razem w wykonaniu młodego organisty Józefa Łukasza. On także postanowił zaprezentować utwory wirtuozowskie. Chwilami można było wyczuć zmęczenie, prawdopodobnie oczekiwaniem na „swoją kolej” – koncert był wyjątkowo długi. Niemniej prezentuje on także dużą biegłość i spontaniczność interpretacji, w których nie przeszkodziła mu nawet papierowa opaska ŚDM na nadgarstku, której nie mógł zdjąć – na co zwrócił uwagę jeszcze przed koncertem. Koncert tradycyjnie zakończył się odśpiewaniem Maryjo, Królowo Polski przez publiczność, która wyjątkowo licznie odwiedziła Sanktuarium Najświętszej Rodziny na Krupówkach, a przebijające się głosy chórzystek sprawiły, że był to zapewne najpiękniejszy Apel tego wieczoru w całej Polsce.

Tradycja w mocnej obsadzie

Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w Zakopanem mija właśnie półmetek. Przed nami jeszcze 6 interesujących koncertów. Najbliższy, 30 lipca, odbędzie się w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach o godz. 20:00. Tym razem, oprócz organów usłyszymy skrzypce i najniższy z męskich głosów – bas. Tym razem zabrzmią utwory znanych kompozytorów, jak Bach, Corelli, Haendel, czy dobrze znany wielbicielom organów Marian Sawa. Na organach zagra Wacław Golonka- koncertujący artysta związany z krakowską Akademią Muzyczną. Jest laureatem konkursów organowych w Pradze i Norymberdze, oraz zwycięzcą w Pretorii. Występuje w tak znaczących salach koncertowych, jak Filharmonia Narodowa w Warszawie, czy filharmonia berlińska. Organizuje festiwale, prowadzi szeroką działalność dydaktyczną, realizuje nagrania radiowe i telewizyjne oraz płytowe. Podczas sobotniego koncertu wystąpi jako solista i kameralista. Z Maciejem Lulkiem na skrzypcach wykona sonatę A. Corellego, a z Dawidem Biwo – basem-barytonem, m.in. barokowe arie i kantaty. Maciej Lulek to koncertmistrz orkiestry Sinfonietta Cracovia, występujący na co dzień także w „Malawski Trio” popularyzującym głównie polską muzykę kameralną. Dawid Biwo to absolwent uczelni warszawskiej i krakowskiej, występuje m.in. w Warszawskiej Operze Kameralnej i Operze Krakowskiej, a także współpracuje z wieloma wokalnymi zespołami kameralnymi.

Wykonawcy tego koncertu tym razem pozostawią słuchaczy w kręgu muzyki europejskiej, tradycyjnej w formie i wyrazie, a spodziewać możemy się pięknych interpretacji, bo artystyczny dorobek i doświadczenie muzyków przedstawiają się imponująco. Serdecznie zapraszamy!

Tekst i zdjęcia: Anna Markiewicz 

(AP)