W sobotę 25 lutego o godz. 18.00 w Rezydencji "Sienkiewiczówka", ul. Zamoyskiego 28 w Zakopanem odbędzie się promocja książki pt. "Zakopane Henryka Sienkiewicza" autorstwa Macieja Pinkwarta, która okazała się nakładem wydawnictwa Wagant.
Sienkiewicz reprezentował w Zakopanem ekstraklasę światowej literatury,
no i był obywatelem świata, którego dziś można było spotkać w Nicei,
jutro w Paryżu, pojutrze w Wenecji, a popojutrze w Zakopanem.
Sienkiewicza czytali na całym świecie – i w Ameryce, i w Niemczech,
i w Rosji, i w Parzęczewie na poczcie. I takiego to wielkiego człowieka
można było spotkać na Krupówkach, usiąść przy sąsiednim stoliku w jego
ulubionej kawiarni, zagadać do niego w Dolinie za Bramką. A jednocześnie
wszyscy wiedzieli, że Sienkiewicz przyjeżdża do Zakopanego z
własnego wyboru, przywozi tu dzieci, teściową, psa i małpę, że nie
rozbija głowy wśród tatrzańskich skał i nie kolekcjonuje góralskich
portek, tylko siada na werandzie z widokiem na Giewont i pisze. Nie
o Wojtku z Murzasichla, tylko rycerzach spod Kamieńca, o cesarzu Neronie
i świętym Piotrze, o Murzynach i lwach afrykańskich, o królu Jagielle
i o panu Płoszowskim, być może krewnym zakopiańskiego poczmistrza.
Na pewno w słowach Sienkiewicza o jego zakopiańskim przyjacielu jest
sporo przesady i złośliwości, gdy zarzucał Witkiewiczowi zamykanie się
w świecie, który kończy się za Poroninem, ale dla tysięcy bywalców
stolicy Tatr to właśnie Sienkiewicz był tym pomazańcem bożym, z którym
mają szczęście mijać się na Krupówkach, dokąd przybył właśnie
z wielkiego świata. A skoro tak wielki człowiek wybiera na wakacje
Zakopane, to i ja, i cała moja rodzina, a nawet przyjaciele i wrogowie
powinni tu przyjeżdżać – mimo braku pogody, wysokich cen, dziurawych
dachów i pełnych błota ulic. Bo tu każdy może być Sienkiewiczem na swoją
miarę i każdy może za Sienkiewiczem powtórzyć, że Kali być wielki
świat.
(AKS)






